4. Rozpoczęcie i przebieg kampanii wyborczej. Kampania wyborcza w mediach
Kampania wyborcza do Dumy Państwowej w Rosji rozpoczęła się 3 listopada 2007 r. i trwała do 30 listopada, czyli do czasu ogłoszenia przez Centralną Komisję Wyborczą ciszy wyborczej. Partie biorące udział w wyborach otrzymały „prawo do agitacji w radiu, telewizji, gazetach [...], mogły też organizować wiece i rozwieszać plakaty" – wyjaśniał przedstawiciel CKW Andriej Dawidow. Odbywać się mogły również debaty telewizyjne, jednakże kierownictwo „Jednej Rosji” ogłosiło, że nie zamierza brać udziału w żadnych dyskusjach z opozycją. W ten sposób „Jedna Rosja” „pozbawiła swych przeciwników trybuny, pozwalającej zbijać argumenty wielkiego faworyta wyborów.” Bez jej udziału odbyło się kilka debat wyborczych, jednak zostały one odebrane przez wyborców jako „szare, nudne i bez treści, zaś występujący w nich politycy mówili praktycznie to samo”. Partie otrzymały bezpłatny czas antenowych w czterech państwowych kanałach telewizyjnych: „Programie pierwszym”, „Rosja”, „Kultura” i „Centrum-TV”, a także mogły nadawać spoty wyborcze w mediach. Wykorzystała to maksymalnie Jedna Rosja, której przedstawiciele na czele z Putinem niemal nie schodzili z anteny.
Pod względem organizacyjnym kampania ta stała wyraźnie niżej od kampanii z lat ubiegłych. Skromna liczba plakatów wyborczych, transparentów i ulotek nie dotyczyła tylko „Jednej Rosji”, która swoimi materiałami wyborczymi zarzuciła praktycznie cały obszar Rosji. Do materiałów wyborczych agitujący z ramienia „Jednej Rosji” zaliczyli również karmę dla zwierząt oraz bezpłatne skierowania na masaże do państwowych poliklinik. Na pewno rozluźniło to część wyborców, nie wspominając o niektórych przedstawicielach opozycji, takich jak Żyrynowski, który swoje spotkanie z wyborcami zaplanował m.in. w Instytucie Psychiatrii Sądowej im. W. Serbskiego w Moskwie.
Bardzo ważnym wydarzeniem stało się otwarcie kampanii wyborczej przez Putina, który przemawiał do swoich zwolenników na tle ogromnych plakatów z napisami „Wierzymy w Rosję! Wierzymy w siebie!” oraz hasłem "Zwycięstwo Putina - zwycięstwem Rosji". Putin prosił wyborców o poparcie słowami: „Wasze poparcie jest potrzebne, abyśmy wspólnie zakończyli rozpoczęte przemiany, aby w każdym mieście, w każdej wsi, na każdej ulicy, w każdym domu i w życiu każdego rosyjskiego człowieka zachodziły zmiany na lepsze [...] Ludzie powinni być pewni jutrzejszego dnia i żyć godnie, tak jak wypada obywatelom Wielkiej Rosji.”
Jego wystąpienie spotkało się z ostrą reakcją opozycji, która negowała możliwość promowania Jednej Rosji przez urzędującego prezydenta. Lider Sojuszu Sił Prawicowych Nikita Biełych zasugerował, że prezydent łamie ordynację wyborczą. Przedstawiciele Sojuszu złożyli nawet pozew do Sądu Najwyższego z żądaniem skreślenia z listy wyborczej Putina. Biełych ponadto oskarżył Kreml o wywieranie presji na kandydatach Sojuszu Sił Prawicowych, by Ci rezygnowali z udziału w wyborach. Borys Niemcow, również lider SSP, w odpowiedzi na przedstawianie wyborów do Dumy jako plebiscytu poparcia dla Putina przez „Jedną Rosję” podkreślał przy niemal każdej okazji, iż „niedzielne wybory nie będą referendum poparcia dla Putina, lecz plebiscytem w sprawie odbudowy ZSRR” . Określił własną partię jako taką, która walczy z uzurpowaniem władzy przez Putina i kreowaniem jego kultu.
Wydaje się, iż najciekawiej wypowiadał się Władimir Żyrynowski - lider LDPR. W wystąpieniach twierdził, że „partia władzy to nieudacznicy” . Do wyborców przemawiał w barwny sposób: „pijecie fałszywą wódkę i wdychacie dym z pokomunistycznych fabryk. Zapadacie na choroby i leczycie się podrobionymi tabletkami. [...] Umieracie o 10 lat szybciej niż w Europie”. Z przymrużeniem oka przekonywał również, że jego partię namaścił sam Bóg: „nasza lista ma numer siódmy. To święta cyfra dana nam przez niebiosa!” Obserwatorzy rosyjskiej sceny politycznej zgodnie uważali, że talenty komiczne przydały się Żyrynowskiemu jak nigdy przedtem, gdyż jak sam przyznawał „w tym roku stracił monopol na antyzachodni radykalizm, który był jego głównym orężem.” Kreml coraz częściej grozi Zachodowi i nie przebiera w agresywnych gestach, do czego Rosjanie byli od dawna przyzwyczajeni. Jednym z kandydatów LDPR był poszukiwany w Zjednoczonym Królestwie za morderstwo Aleksandra Litwinienki Andriej Ługowoj, który ostatecznie został wybrany do Dumy.
Mniej ciekawa w swej treści byłaby kampania bez udziału Giennadija Ziuganowa i komunistów. W swoich spotach wyborczych, utrzymanych w klimacie kronik filmowych z czasów Związku Radzieckiego, partia oferowała wyborcom „stabilne życie, pewność jutra i rosnący dobrobyt”. Ponadto w programie wyborczym znalazły się postulaty „nacjonalizacji gospodarki, wprowadzenia zakazu handlu ziemią oraz przywrócenia kary śmierci.” Interesującym faktem, jest to, iż „elektorat komunistów stanowią w większości emeryci i renciści z nostalgią wspominający socjalne bezpieczeństwo ZSSR i broniący mauzoleum Lenina przed likwidacją” , co w społeczeństwie rosyjskim przekłada się na stałe poparcie rzędu kilkunastu procent.
Demokratyczna partia Jabłoko będąca w latach 90. jedną z ważniejszych partii politycznych tradycyjnie wysunęła na pierwsze miejsce na liście Grigorija Jawlińskiego. Jako kolejny wystartował były dysydent i rzecznik praw obywatelskich Siergiej Kowaliow. Jawliński oskarżał prezydenta o „tworzenie systemu bezprawia, rosnącą korupcję i sprzyjanie powstawaniu osobnej kasty urzędników powiązanych z biznesem.”
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz